Co powoduje spadek produkcji energii z farm wiatrowych w Polsce?
Zmniejszenie produkcji energii przez polskie farmy wiatrowe wynika z kilku istotnych kwestii, które istotnie wpływają na kondycję tego segmentu branży.
Mimo systematycznego wzrostu liczby zainstalowanych turbin na lądzie, ilość generowanej energii zmalała o 1,4 TWh. Ta sytuacja jest efektem kilku nakładających się czynników:
- rosnący udział odnawialnych źródeł energii (OZE) w krajowej sieci energetycznej, co wymusza ograniczenie produkcji przez niektóre instalacje, w tym farmy wiatrowe na lądzie,
- farmy wiatrowe na morzu generujące nadwyżki energii, co skutkuje czasowym wyłączaniem lub ograniczaniem pracy lądowych elektrowni wiatrowych,
- względy ekonomiczne – funkcjonowanie farm wiatrowych w trybie rezerwowym lub z elastycznym obciążeniem bywa nieopłacalne w porównaniu z innymi technologiami, prowadząc do czasowego wstrzymania pracy turbin,
- problemy z opóźnieniami i nadmiernymi kosztami realizacji nowych projektów energetycznych, które hamują modernizację sektora i utrwalają mało efektywną strukturę wytwórczą.
Wszystkie te czynniki tworzą skomplikowany obraz wyzwań, z którymi mierzy się ta gałąź polskiej energetyki – od zmieniających się proporcji pomiędzy źródłami energii po bariery finansowe i organizacyjne związane z transformacją sektora.
Jak niekorzystne warunki meteorologiczne wpływają na produkcję energii z farm wiatrowych?
Nieprzyjazna aura stanowi istotne utrudnienie dla pracy farm wiatrowych, znacząco ograniczając ich wydajność i regularność dostaw energii. Turbiny potrzebują minimalnej prędkości wiatru, zwykle około 3–4 m/s, by móc efektywnie pracować. Przy braku odpowiedniego wiatru pozostają bezczynne, co prowadzi do spadku produkcji.
W polskich warunkach, szczególnie jesienią i zimą, często występują:
- gęste chmury,
- cisza powietrzna,
- długotrwałe "bezwietrzne" okresy trwające nawet kilka dni,
- co niemal całkowicie wstrzymuje pracę turbin i skutkuje spadkiem produkcji niemal do zera.
Wykorzystanie mocy farm wiatrowych w takich momentach może być nawet dziesięciokrotnie niższe niż ich nominalny potencjał.
Innym ważnym czynnikiem są gwałtowne zmiany pogodowe. Gdy prędkość wiatru przekracza 25 m/s, turbiny muszą zostać zatrzymane, by chronić mechanizmy przed uszkodzeniem. Pomimo silnego wiatru, energia wtedy nie jest generowana i nie trafia do sieci.
Temperatura powietrza również ma kluczowe znaczenie. Przy spadku słupek rtęci obniża się, co powoduje powstawanie lodowych powłok na łopatach turbin, zaburzając ich aerodynamikę. To przekłada się na redukcję produkcji prądu nawet o 10–20%. Dodatkowo:
- mróz obciąża elektronikę,
- wpływa negatywnie na elementy mechaniczne,
- co może wymuszać przerwy w działaniu instalacji.
Zmienność produkcji energii odnawialnej, zwana "intermittency", stanowi duże wyzwanie dla stabilności systemu elektroenergetycznego. Nieprzewidywalność pogody wymaga szybkiego uzupełniania mocy, zwykle przez rezerwy oparte na konwencjonalnych źródłach energii, co:
- zwiększa koszty,
- utrudnia zarządzanie całym systemem,
- prowadzi do większej złożoności operacyjnej.
Dłuższe okresy niekorzystnych warunków mają jeszcze jedną konsekwencję — powodują znaczne wahania cen energii, zwłaszcza gdy spada produkcja jednocześnie z zimowym wzrostem zapotrzebowania na prąd.
Dlaczego nowa generacja lądowych farm wiatrowych nie przyczynia się do wzrostu produkcji energii?
Chociaż w Polsce powstają kolejne lądowe turbiny wiatrowe, tempo rozwoju tego sektora wyraźnie spowalnia – obecnie jest najniższe od pięciu lat. W 2025 roku przyłączono do sieci najmniej nowych mocy od 2020. Jednak wzrost liczby turbin nie oznacza automatycznie większej produkcji prądu, ponieważ skuteczność tego procesu ograniczają różnorodne czynniki prawne, społeczne i gospodarcze.
Ustawa 10H narzuciła bardzo rygorystyczne wymagania dotyczące odległości wiatraków od domów – każda turbina musi być odsunięta od zabudowań co najmniej o dziesięciokrotność własnej wysokości. W praktyce wymóg ten niemal wyklucza wiele potencjalnych lokalizacji. Chociaż w 2023 roku zapowiadano złagodzenie tych regulacji, podjęte kroki nie wystarczyły, by znacząco pobudzić rynek.
Proces uzyskiwania zezwoleń jest wyjątkowo długi i skomplikowany. Inwestorzy muszą zmagać się z:
- wymagającymi procedurami administracyjnymi,
- ochroną środowiska,
- obowiązkowymi konsultacjami społecznymi,
- które przedłużają całkowity czas realizacji oraz podnoszą koszty inwestycji.
Często inwestycje napotykają zdecydowany sprzeciw lokalnych mieszkańców. Obawy dotyczą:
- hałasu,
- efektu migotania cieni,
- potencjalnego spadku wartości nieruchomości,
- prowadząc do protestów, które skutecznie spowalniają lub uniemożliwiają budowę farm, niezależnie od zgodności projektów z prawem.
Warto też pamiętać, że nominalna moc instalacji, np. 100 MW, nie przekłada się na rzeczywistą produkcję energii. Typowy współczynnik wykorzystania dla polskich farm wiatrowych wynosi 25-30%. Oznacza to, że turbiny o łącznej mocy 100 MW faktycznie dostarczają energię odpowiadającą pracy urządzeń o mocy 25-30 MW. Ta różnica między teorią a praktyką dodatkowo ogranicza rozwój sektora.
Brak postępów wynika również z utrzymujących się barier prawnych. Mimo korzystnych technologii i warunków ekonomicznych branża niemal stoi w miejscu, co ogranicza zarówno liczbę nowych inwestycji, jak i produkcję czystej energii.
Atmosfera niepewności prawnej i brak konsekwentnej polityki energetycznej na kolejne lata dodatkowo odstraszają inwestorów. Zmienność przepisów dotyczących odnawialnych źródeł zniechęca do inwestowania na długie lata, skutkując ograniczonym napływem kapitału do lądowych projektów wiatrowych.
Jakie są konsekwencje braku inwestycji w polskie farmy wiatrowe według branży i ekspertów?
Zahamowanie rozwoju polskich farm wiatrowych ma daleko idące skutki dla całego sektora energetycznego. Specjaliści podkreślają, że konsekwencje tego przestoju wykraczają poza niezrealizowane cele klimatyczne.
Polska traci szansę na zmniejszenie wydatków związanych z produkcją energii elektrycznej, ponieważ nowoczesne farmy wiatrowe oferują jedne z najtańszych metod wytwarzania prądu – koszt wynosi około 180-220 zł za megawatogodzinę. Brak inwestycji skutkuje utrzymującymi się wysokimi cenami energii, co negatywnie wpływa na konkurencyjność firm i domowych budżetów.
Branża i samorządy odczuwają skutki tego przestoju:
- zainstalowany megawat mocy wiatrowej przynosi gminom 40-60 tysięcy złotych rocznie z podatku od nieruchomości,
- farmy wiatrowe generują inwestycje w infrastrukturę, poprawiając warunki życia mieszkańców,
- brak nowych projektów oznacza utratę stałych źródeł przychodów dla wielu regionów.
Niewystarczający rozwój sektora wiatrowego utrudnia efektywne zarządzanie odnawialnymi źródłami energii. Turbiny wiatrowe uzupełniają produkcję z fotowoltaiki, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy dni są krótkie, a wiatr silniejszy. Mały udział energii wiatrowej prowadzi do:
- niepełnego wykorzystania potencjału OZE,
- większych wahań produkcji energii,
- konieczności ingerencji operatorów w pracę odnawialnych źródeł, co generuje dodatkowe koszty.
Transformacja energetyczna w Polsce wyraźnie wyhamowała. Brak instalacji wiatrowych ogranicza:
- możliwości zmniejszenia emisji dwutlenku węgla,
- uniezależnienia się od paliw kopalnych,
- szanse na pozyskanie unijnych środków na innowacyjne technologie,
- pozycję konkurencyjną kraju w Europie.
Szacunki wskazują, że każdy brakujący gigawat mocy wiatrowej to wzrost emisji CO2 o 2-3 miliony ton rocznie.
Brak rozwoju farm wiatrowych negatywnie wpływa również na bezpieczeństwo energetyczne kraju. Niska produkcja krajowa oznacza:
- większe uzależnienie od importu energii,
- ryzyko przerw w dostawach podczas kryzysów,
- gwałtowne podwyżki cen na rynku energii.
W jaki sposób sytuacja w polskiej energetyce wiatrowej wpływa na krajowy sektor energetyczny?
Obecny stan energetyki wiatrowej w Polsce mocno wpływa na cały system energetyczny, tworząc skomplikowaną sieć powiązań oraz skutków. Wolniejsze tempo rozwoju farm wiatrowych i niższa generacja energii z tego źródła przekładają się bezpośrednio na wzrost rachunków za prąd. Szczególnie zimą, gdy produkcja wiatrowa spada, a zapotrzebowanie rośnie, powoduje to gwałtowne podwyżki cen na giełdzie energii.
Problemy branży wiatrowej wpływają także na rynek gazu:
- gdy wiatr słabnie, elektrownie gazowe muszą częściej pełnić rolę rezerwy dla niestabilnych OZE,
- to powoduje wyższe zużycie gazu i wzrost jego cen,
- Polska konkuruje o LNG z krajami azjatyckimi, co dodatkowo podbija koszty importu paliwa.
Fluktuacje w produkcji energii z farm wiatrowych stanowią wyzwanie dla operatorów sieci przesyłowych. Utrzymanie stabilności wymaga ciągłej gotowości rezerw mocy, które są kosztowne w utrzymaniu i eksploatacji. Odpalanie konwencjonalnych bloków energetycznych przy spadku produkcji wiatraków generuje dodatkowe wydatki, które obciążają odbiorców.
Przestoje w rozwoju energetyki wiatrowej oraz jądrowej ograniczają możliwość szybkiej adaptacji polskiego miksu energetycznego do zmiennych warunków. System staje się mniej odporny na wahania produkcji i zmiany cen surowców. Realizacja strategii OZE do 2030 roku napotyka poważne przeszkody, a opóźnienia oddalają realizację celów dekarbonizacji i zobowiązań klimatycznych.
Kryzys energetyki wiatrowej wpływa także na inne sektory:
- polskie przedsiębiorstwa muszą liczyć się z wyższymi cenami energii niż firmy z krajów szerzej inwestujących w OZE,
- to osłabia ich konkurencyjność na rynku międzynarodowym,
- wzrost importu energii pogłębia deficyt handlowy oraz zmniejsza bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Współpraca farm wiatrowych z innymi technologiami, jak elektrownie jądrowe, jest utrudniona przez obecne regulacje. Skuteczne zarządzanie systemem wymaga solidnej równowagi pomiędzy źródłami energii, lecz niesprzyjające przepisy i wolne tempo rozbudowy energetyki wiatrowej ograniczają efektywność całego sektora.
Zmniejszanie udziału energii wiatrowej powoduje wzrost zapotrzebowania na produkcję z elektrowni węglowych, co oddala Polskę od realizacji polityki klimatycznej oraz generuje dodatkowe opłaty za emisję CO2. Każdy niewybudowany gigawat mocy z wiatru trzeba zastąpić droższą i bardziej szkodliwą dla środowiska energią z innych źródeł.






