Co to jest Weto Nawrockiego wobec nadzoru kryptowalut?
Prezydent Andrzej Duda, przy rekomendacji Marcina Mastalerka oraz Wojciecha Kolarskiego z Kancelarii Prezydenta, zdecydował się zawetować ustawę regulującą rynek kryptowalut w Polsce. Zamiast podpisać projekt, skorzystał z przysługujących mu uprawnień konstytucyjnych, blokując przepisy przewidujące wprowadzenie kontroli nad kryptoaktywami.
Decyzja ta była wynikiem wnikliwej analizy proponowanych regulacji. Prezydent uznał, że nowe zasady mogłyby:
- zahamsować postęp innowacyjnych technologii,
- osłabić pozycję polskiego rynku kryptowalut na arenie międzynarodowej,
- wymagać bardziej przemyślanych i zrównoważonych rozwiązań prawnych w dynamicznie rozwijającej się branży.
W efekcie odrzucenia projektu firmy działające w sektorze kryptowalut nie zostaną objęte dodatkowymi obowiązkami rejestracji i raportowania. Rynek funkcjonuje więc nadal zgodnie z dotychczasowymi zasadami, bez wprowadzania nowych ograniczeń.
Posunięcie Prezydenta wywołało szeroką dyskusję na temat przyszłości regulacji kryptoaktywów w Polsce. Po decyzji tę oklaskiwali przedstawiciele branży kryptowalutowej, licząc na przyjazne warunki rozwoju. Z kolei eksperci sektora finansowego zwrócili uwagę na brak odpowiednich narzędzi prawnych zapewniających bezpieczeństwo i stabilność rynku.
Jakie były założenia ustawy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut?
Nowa regulacja miała na celu usystematyzowanie działalności firm na rynku kryptoaktywów w Polsce, oferując przejrzyste ramy prawne dla osób i przedsiębiorstw z tego sektora oraz wspierając rozwój jego potencjału gospodarczego.
Kluczowym elementem ustawy była konieczność rejestracji wszystkich giełd i platform kryptowalutowych działających na terenie kraju, które podlegałyby regularnym kontrolom przez wyspecjalizowane organy państwowe, zapewniając większą transparentność branży.
Projekt ustawy zakładał także:
- wdrożenie narzędzi do bieżącego monitorowania transakcji, z naciskiem na zapobieganie praniu pieniędzy i finansowaniu działalności przestępczej,
- obowiązek stosowania procedur weryfikacji tożsamości klientów (KYC) oraz zgłaszania podejrzanych przypadków odpowiednim służbom,
- stworzenie centralnej ewidencji podmiotów działających na rynku kryptowalut, usprawniającej kontrolę i egzekwowanie regulacji,
- zapewnienie spełnienia wymagań kapitałowych i organizacyjnych przez firmy z branży, co miało zwiększyć stabilność ich działalności,
- zwiększenie ochrony klientów przez obowiązek informowania o ryzyku inwestycyjnym oraz przejrzyste określanie warunków świadczenia usług.
Ustawa szczegółowo regulowała kwestie podatkowe, precyzując moment powstania obowiązku podatkowego oraz zasady ustalania jego podstawy dla dochodów z obrotu kryptowalutami.
Wprowadzono także surowe kary finansowe – sięgające nawet kilku milionów złotych – za prowadzenie działalności bez wymaganej rejestracji lub naruszanie innych wymogów ustawowych.
Dlaczego prezydent zawetował ustawę o nadzorze nad rynkiem kryptowalut?
Prezydent Andrzej Duda po dokładnej analizie zdecydował się zawetować ustawę regulującą nadzór nad rynkiem kryptowalut, biorąc pod uwagę potencjalny wpływ tych przepisów na rozwój polskiej gospodarki cyfrowej. Głównymi powodami tej decyzji były:
- obawa, że nowe regulacje będą zbyt surowe i nieadekwatne do specyfiki sektora kryptowalut,
- rygorystyczne wymogi rejestracyjne i sprawozdawcze, które mogłyby zahamować rozwój innowacyjnych startupów oraz mniejszych firm,
- preferencyjne traktowanie dużych instytucji finansowych kosztem młodszych przedsiębiorców,
- zagrażanie konkurencyjności polskiego sektora blockchain na arenie międzynarodowej,
- brak wystarczających konsultacji społecznych z przedstawicielami branży kryptowalut.
Kancelaria Prezydenta podkreślała, że Polsce grozi odpływ innowatorów i inwestycji do krajów o bardziej otwartym podejściu do kryptoaktywów. Doradcy prezydenta, w tym Marcin Mastalerek, zwracali uwagę, że Polska może odgrywać istotną rolę w europejskiej branży blockchain, jeśli regulacje będą tworzone z rozwagą i elastycznością.
Wątpliwości budziły także nieprecyzyjne definicje oraz rozwiązania prawne, które nie oddawały w pełni różnorodności kryptoaktywów i specyfiki technologii blockchain. Eksperci wskazywali, że takie regulacje mogą szybko się zdezaktualizować w dynamicznie zmieniającym się sektorze.
Prezydent Andrzej Duda podkreślał również, że krajowe przepisy powinny być dostosowane do ram prawnych Unii Europejskiej. W szczególności zwrócił uwagę na trwające prace nad rozporządzeniem MiCA. Wprowadzenie przepisów przed ustaleniem wspólnych standardów unijnych mogłoby prowadzić do konfliktów prawnych i duplikacji regulacji.
Kolejnym istotnym mankamentem projektu były zapisy dotyczące mechanizmów nadzoru nad użytkownikami, które mogłyby naruszać prywatność i ograniczać swobodę transakcji. Prezydent podkreślił potrzebę znalezienia równowagi między bezpieczeństwem rynku a ochroną praw obywatelskich.
Decyzja ta, określana w mediach jako „weto Nawrockiego”, wywołała mieszane emocje. Przedsiębiorcy z branży przyjęli ją z ulgą, widząc szansę na lepsze regulacje, natomiast przedstawiciele nadzoru finansowego wyrazili obawy o opóźnienia w budowie efektywnych zabezpieczeń dla inwestorów.
Prezydent zaproponował rozpoczęcie prac nad zupełnie nowym projektem ustawy, który będzie lepiej dopasowany do realiów rynku kryptowalut w Polsce. Według Andrzeja Dudy, kluczowe jest stworzenie środowiska sprzyjającego innowacjom, zapewniającego jednocześnie ochronę konsumentów i stabilność systemu finansowego.
Jak weto prezydenckie wpływa na rynek kryptowalut?
Decyzja prezydenta o zawetowaniu ustawy, znana jako „weto Nawrockiego”, istotnie wpływa na polski rynek kryptowalut, tworząc specyficzne otoczenie prawno-ekonomiczne, które przynosi zarówno korzyści, jak i wyzwania dla uczestników rynku.
Zatrzymanie procesu wprowadzania nadzoru nad kryptowalutami sprawia, że rynek funkcjonuje nadal na bazie dotychczasowych, nieuregulowanych zasad. Brak dedykowanego organu kontrolującego giełdy i systematycznego nadzoru nad transakcjami cyfrowych aktywów działa na korzyść platform wymiany oraz pośredników, którzy nie muszą spełniać dodatkowych wymagań rejestracyjnych ani minimalnego kapitału przewidzianych w odrzuconej ustawie.
Ulga i korzyści dla branży blockchain w Polsce to przede wszystkim:
- więcej czasu i elastyczności dla krajowych firm,
- możliwość prowadzenia działalności bez presji kosztownych procedur,
- łatwiejsze warunki dla mniejszych inwestorów pozbawionych skomplikowanych formalności,
- szacowane oszczędności polskich przedsiębiorstw sięgające od 5 do 15 milionów złotych rocznie.
Jednak brak regulacji niesie ze sobą poważne ryzyka. Inwestorzy nie mają gwarancji wsparcia i bezpieczeństwa, które zapewniłyby systemy nadzorcze. Procedury takie jak identyfikacja klienta (KYC) czy monitorowanie podejrzanych transakcji nie są obowiązkowe, co zwiększa zagrożenie oszustwami. Statystyki pokazują, że tam, gdzie brak jest jasnych przepisów, liczba przestępstw związanych z kryptowalutami może wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent.
Z perspektywy gospodarki:
- Polska staje się bardziej atrakcyjna dla podmiotów ceniących swobodę i brak sztywnych ograniczeń,
- duzi, instytucjonalni inwestorzy podchodzą do rynku z większą ostrożnością, oczekując stabilnych regulacji,
- weto komplikuje relacje Polski z europejskimi organami nadzoru w kontekście wdrożenia rozporządzenia MiCA dotyczącego jednolitych zasad rynku kryptowalut w UE.
Opóźnienia w dostosowaniu prawa krajowego do standardów unijnych mogą skutkować problemami regulacyjnymi w przyszłości.
Kwestie podatkowe również pozostają niejasne, co rodzi liczne wątpliwości u inwestorów i administracji skarbowej. Szacowane straty dla budżetu państwa mogą sięgać nawet 200–300 milionów złotych rocznie ze względu na trudności w rozliczaniu transakcji kryptowalutowych.
Giełdy kryptowalut, działając bez obowiązku wpisu do specjalnego rejestru oraz bez konieczności wdrażania wyższych standardów ochrony klientów i systemów kontrolnych, mają ułatwioną działalność i niższe koszty. Jednocześnie jednak obniża to poziom zaufania wśród osób poszukujących bezpiecznych rozwiązań.
Mniej ograniczeń sprzyja rozwojowi innowacji takich jak:
- zdecentralizowane finanse (DeFi),
- projekty NFT,
- inne rozwiązania oparte na technologii blockchain,
- co przyspiesza postęp technologiczny branży kryptowalut w Polsce.
Jakie alternatywy istnieją po weto dla nadzoru rynku kryptowalut?
Po zawetowaniu tzw. „weta Nawrockiego”, czyli ustawy o nadzorze nad rynkiem kryptowalut, pojawiła się istotna luka prawna. Polska scena kryptowalutowa stoi zatem przed pilnym wyzwaniem: potrzeba jasnych przepisów, które nie tylko zwiększą bezpieczeństwo użytkowników, ale także nie zahamują innowacyjności branży.
Jedną z pierwszych propozycji rozwiązania tego problemu jest samoregulacja środowiska. Polskie organizacje zrzeszające firmy z sektora, jak np. Izba Gospodarcza Blockchain i Nowych Technologii, opracowują własny kodeks dobrych praktyk. Gdyby dwie trzecie firm z rynku zdecydowało się go wdrożyć, mógłby powstać skuteczny system wewnętrznego nadzoru. Przewidziane są tu między innymi:
- procedury identyfikacji klientów zbliżone do bankowego KYC,
- zabezpieczanie środków poprzez multisig lub cold storage,
- pełna przejrzystość finansów giełd i platform tradingowych,
- stworzenie funduszy gwarancyjnych zabezpieczających inwestorów w razie kryzysu czy ataku hakerskiego.
Drugim rozważanym kierunkiem jest kompromisowe stanowisko Ministerstwa Finansów, przygotowywane przy udziale branży i poparte poprawkami prezydenta. Nowy projekt zakłada między innymi:
- obniżenie wymogów kapitałowych dla firm blockchainowych aż do 200 tys. zł,
- uzależnienie poziomu nadzoru od wielkości i specyfiki działalności,
- długi, bo aż 12-18-miesięczny okres przejściowy,
- powołanie sandboxu regulacyjnego, dzięki któremu nowatorskie projekty mogą być testowane przy uproszczonych zasadach.
Kolejne rozwiązanie to rozszerzenie kompetencji istniejących urzędów. Na przykład Komisja Nadzoru Finansowego mogłaby objąć opieką rynek kryptowalut, nie czekając na nowe przepisy. Wystarczyłoby wtedy:
- korzystać z obecnych regulacji dotyczących zapobiegania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu,
- wykorzystać nadzór nad podmiotami oferującymi produkty finansowe,
- stosować mechanizmy ostrzegania konsumentów przed nadmiernie ryzykownymi ofertami.
Część ekspertów wskazuje również na możliwość pełnego dostosowania się do wytycznych Unii Europejskiej oraz wdrożenia rozporządzenia MiCA, które lada moment zacznie obowiązywać w całej Wspólnocie. Taka standaryzacja oznaczałaby:
- jednolite reguły dla operatorów z całej UE,
- wprowadzenie jednolitego systemu licencyjnego,
- precyzyjne regulacje dotyczące stablecoinów,
- solidne zabezpieczenia klienta końcowego.
W praktyce coraz częściej pojawia się model hybrydowy, oparty na połączeniu elementów powyższych koncepcji. Zgodnie z badaniami Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin, niemal 70% firm popiera właśnie takie rozwiązanie — podstawowe wymogi bezpieczeństwa byłyby zapisane w ustawach, techniczne szczegóły podlegałyby regułom ustalanym przez branżę, a nadzór zapewniałby specjalistyczny zespół przy KNF. Dodatkowo, sankcje wobec nieuczciwych podmiotów mogłyby być nakładane przez państwo na podstawie sygnałów przekazywanych przez samych uczestników rynku.
Najlepsze rozwiązanie powinno szukać równowagi między interesami inwestorów a stymulowaniem rozwoju technologii. Przykłady takich krajów jak Estonia czy Szwajcaria pokazują, że da się wypracować przepisy, które sprzyjają zarówno bezpieczeństwu, jak i przejrzystości rynku, nie blokując przy tym innowacji.






