Co powoduje strach młodych przed kredytem hipotecznym?
Obawy młodych osób dotyczące kredytu hipotecznego wynikają z wielu czynników, ściśle związanych z aktualną sytuacją ekonomiczną oraz charakterem długoterminowych zobowiązań. Szczególnie dotyczy to tych, którzy dopiero planują zakupić pierwszą nieruchomość.
Jednym z kluczowych powodów niepokoju jest długość okresu kredytowania. Perspektywa zadłużenia na 20 czy 30 lat jest dla wielu przytłaczająca, zwłaszcza że dorastali w czasach gospodarczej niestabilności i częstych zmian na rynku pracy. Spłata kredytu przez kilkadziesiąt lat rodzi poważne wątpliwości.
Dużą rolę odgrywa także wysokość miesięcznych rat, które pochłaniają znaczną część zarobków. Ogranicza to wolność finansową i budzi pytania, czy starczy środków na realizację marzeń, rozwój zawodowy czy założenie rodziny.
Istotne są również wyzwania współczesnego rynku pracy:
- umowy terminowe,
- częste zmiany stanowisk i branż,
- ryzyko kryzysów gospodarczych.
Obawa przed utratą pracy, która mogłaby uniemożliwić spłatę kredytu, potęguje poczucie niepewności.
Zmienne stopy procentowe to kolejne źródło zmartwień, zwłaszcza dla osób decydujących się na kredyt o zmiennym oprocentowaniu. Każdy wzrost stóp przekłada się na wyższe raty, co utrudnia planowanie domowego budżetu.
Rosnące ceny mieszkań w relacji do przeciętnych zarobków zmuszają młodych do zaciągania coraz wyższych kredytów. Gromadzenie odpowiedniego wkładu własnego staje się wyzwaniem, a ryzyko finansowe rośnie.
Wpływ mają także doświadczenia bliskich osób, które podczas kryzysów finansowych miały trudności ze spłatą zobowiązań — takie historie skutecznie nasilają obawy przed kredytem hipotecznym.
Brak wystarczającej wiedzy na temat mechanizmów działania kredytów hipotecznych ogranicza umiejętność zarządzania ryzykiem, co utrudnia racjonalne podejmowanie decyzji.
Na powyższe lęki nakładają się jeszcze skutki inflacji oraz gospodarczej nieprzewidywalności, które:
- podnoszą ceny codziennych produktów,
- utrudniają utrzymanie stabilności finansowej przy regularnych ratach.
Jak niepewność finansowa wpływa na decyzję o kredycie hipotecznym?
Niepewność związana z finansami znacząco wpływa na podejście Polaków do kredytów hipotecznych. W obliczu zmieniającej się sytuacji materialnej coraz więcej osób zastanawia się, czy podejmowanie długoletnich zobowiązań jest rozsądne.
Statystyki z ostatnich pięciu lat pokazują, że aż 67% osób odkłada decyzję o kredycie z powodu niestabilnych dochodów. Trudno im przewidzieć swoją sytuację zawodową na kolejne dekady, zwłaszcza gdy zobowiązanie ma trwać nawet do 25 czy 35 lat.
Dodatkowo banki często zmieniają ofertę kredytową, zaostrzając warunki, wymagając większego wkładu lub podnosząc marżę. W zeszłym roku aż 42% instytucji finansowych zaostrzyło zasady przyznawania kredytów.
W odpowiedzi na te wyzwania coraz więcej osób decyduje się na zabezpieczenie dochodów poliskami ubezpieczeniowymi chroniącymi przed utratą pracy lub czasową niezdolnością do jej wykonywania. Wydatki na takie zabezpieczenia wzrosły o 28% w porównaniu z okresem sprzed pandemii.
Istotnym problemem są także zmiany kosztów kredytu w dłuższej perspektywie. Przy wzroście stóp procentowych miesięczne raty mogą być nawet o połowę wyższe niż zakładano. Dlatego kredytobiorcy ostrożniej liczą swoją zdolność finansową i dbają o zgromadzenie poduszki bezpieczeństwa.
Nie można pominąć roli czynników makroekonomicznych, takich jak tempo wzrostu gospodarczego, stopa bezrobocia czy poziom inflacji. W okresach spowolnienia gospodarczego liczba nowych kredytów mieszkaniowych spada średnio o 22%.
Dla wielu osób ważne jest także poczucie odporności na kryzysy. Badania pokazują, że aż 78% planujących zaciągnięcie kredytu odkłada środki na kilka miesięcy spłat przed podpisaniem umowy.
Sytuacja rynku pracy dodatkowo komplikuje decyzje. Dominacja umów terminowych, praca na projekty i ryzyko automatyzacji powodują, że osoby w branżach podatnych na technologie są o 35% mniej skłonne podejmować wieloletnie zobowiązania.
Wątpliwości wzbudzają także przyszłe wydatki, takie jak koszty studiów dzieci, opieka zdrowotna czy środki na emeryturę. Wiele osób decyduje się na niższe kwoty kredytów lub odkłada decyzję do momentu zgromadzenia większego wkładu własnego.
Dlaczego utrata pracy jest obawą młodych przy kredycie hipotecznym?
Utrata pracy to jeden z największych lęków młodych ludzi z kredytem hipotecznym. Aż 72% osób poniżej 35 roku życia wskazuje stabilność zatrudnienia jako kluczowy czynnik decydujący o zaciągnięciu tak poważnego zobowiązania.
Sytuacja na rynku pracy dynamicznie się zmienia, co potęguje poczucie niepewności. Według danych GUS, wśród osób w wieku 25–34 lata ponad 38% pracuje na podstawie kontraktów czasowych lub umów cywilnoprawnych, co znacznie obniża poczucie bezpieczeństwa przy długoterminowych zobowiązaniach finansowych.
Spłacanie kredytu hipotecznego oznacza regularne raty nawet na trzy dekady, podczas gdy przeciętny czas zatrudnienia u tego samego pracodawcy to zaledwie około 4,5 roku. Ta rozbieżność wywołuje uzasadnione obawy o terminową spłatę zobowiązań.
Rynek pracy przechodzi widoczne metamorfozy, a do 2030 roku aż 30% profesji może stać się nieaktualnych lub zautomatyzowanych. Młodzi ludzie muszą więc stale się przekwalifikowywać, aby utrzymać swoją atrakcyjność finansową.
Instytucje finansowe oceniają zdolność kredytową głównie na podstawie aktualnego zatrudnienia, rzadko uwzględniając nieprzewidywalność zmian na rynku pracy. W efekcie wielu młodych decyduje się na kredyt, którego spłacanie może być trudne w przypadku utraty pracy lub zmiany formy zatrudnienia.
Utrata stanowiska to dla kredytobiorcy wyjątkowo trudny okres. Statystyki bankowe pokazują, że znalezienie nowego źródła dochodów pozwalającego spłacić raty zajmuje przeciętnie od pięciu do siedmiu miesięcy, w trakcie których zadłużenie rośnie, a ryzyko działań windykacyjnych wzrasta.
Zabezpieczeniem kredytu jest najczęściej mieszkanie lub dom, które stają się źródłem stresu. Aż 64% młodych kredytobiorców odczuwa silny stres związany z niepewnością zatrudnienia i lękiem przed utratą nieruchomości.
Rosnąca inflacja dodatkowo potęguje obciążenia finansowe i utrudnia radzenie sobie z czasową utratą dochodów. Statystyczna rodzina ma oszczędności wystarczające jedynie na 3-4 miesiące podstawowych wydatków, co często nie pozwala na przetrwanie bez pracy bez zaległości w spłacie rat.
Polisy chroniące przed utratą pracy oferują jedynie częściową ochronę — dotyczą kilku rat i są często obłożone licznymi warunkami, przez co nie eliminują wszystkich zagrożeń na rynku.
Po dłuższym okresie bez zatrudnienia zdolność kredytowa maleje, co utrudnia negocjacje warunków umowy. Banki traktują wtedy klienta jako mniej wiarygodnego i oferują mniej korzystne opcje restrukturyzacji. Szacuje się, że niemal połowa osób tracących pracę podczas spłacania kredytu napotyka trudności w negocjacjach lepszych warunków.
Jak niestabilność rynku pracy wpływa na strach przed kredytem hipotecznym?
Obecny klimat na rynku pracy wywołuje niepokój u wielu osób przed zaciągnięciem kredytu hipotecznego. Z badań Instytutu Badań Strukturalnych wynika, że aż 61% młodych ludzi w Polsce wskazuje niepewność form zatrudnienia jako główny powód obaw przed długoterminowymi zobowiązaniami finansowymi.
W Polsce umowy czasowe są znacznie częściej stosowane niż na Zachodzie – stanowią 22% wszystkich kontraktów, w porównaniu do unijnej średniej 14%. Taka elastyczność zatrudnienia przekłada się na niestabilność dochodów, co utrudnia uzyskanie kredytu hipotecznego. Banki preferują osoby zatrudnione na czas nieokreślony, oferując im nawet o 15–20% wyższą zdolność kredytową niż tym na umowach czasowych.
Coraz popularniejszy staje się także model pracy „na zlecenie”, charakterystyczny dla tzw. „gig economy”. W ostatnich pięciu latach liczba osób zatrudnionych w ten sposób wzrosła aż o 41%, szczególnie wśród osób do 35. roku życia. Jednak takie zatrudnienie wiąże się z niestabilnością miesięcznych dochodów, co bywa trudne do pogodzenia z wieloletnią spłatą kredytu hipotecznego, wymagającą regularnych wpływów przez dwie lub trzy dekady.
Badania branżowe pokazują, że osoby wykonujące zawody zagrożone zastąpieniem przez automaty lub algorytmy boją się zaciągać kredyt hipoteczny aż o 52% częściej niż profesje stabilne. Banki rzadko uwzględniają ten aspekt przy ocenie ryzyka, co potęguje lęk klientów.
Dodatkowo, częste zmiany pracy generują stres. Statystyczny trzydziestolatek zmienia pracodawcę średnio co 3,2 roku, a każda zmiana to nie tylko nowy okres próbny, lecz także poczucie finansowej niepewności, które utrudnia planowanie długoterminowych zobowiązań.
Dane Biura Informacji Kredytowej potwierdzają tę sytuację – prawie połowa osób mających trudności ze spłatą kredytu hipotecznego w przeszłości utraciła źródło dochodu lub znacząco je zmniejszyła. Takie przypadki wzmacniają przekonanie, że wieloletnie zadłużenie jest ryzykowne.
Ruchy zawodowe nie ograniczają się tylko do zmiany firmy – co trzecia osoba poniżej 40. roku życia zmieniła branżę przynajmniej raz w ostatniej dekadzie, co często wiązało się z czasowym spadkiem dochodów. W połączeniu z comiesięcznymi ratami kredytu, taki scenariusz często prowadzi do problemów finansowych.
Znaczenie mają także różnice regionalne. W regionach o wysokim bezrobociu, takich jak Warmia i Mazury (8,9%), liczba przyznawanych kredytów hipotecznych na mieszkańca jest aż o jedną trzecią mniejsza niż w lepiej prosperujących województwach, np. w Wielkopolsce (2,9%).
Gdy gospodarka zwalnia, problemy kredytobiorców stają się bardziej widoczne. Podczas ostatniego kryzysu liczba wniosków o restrukturyzację kredytów hipotecznych wzrosła o 76% w ciągu trzech miesięcy, co stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy dla planujących wieloletnie zobowiązania finansowe.
Coraz częściej pojawiają się także klauzule lojalnościowe w umowach, które zobowiązują pracowników do zwrotu kosztów szkoleń w przypadku wcześniejszego odejścia. Takie postanowienia utrudniają planowanie przyszłości, szczególnie osobom spłacającym raty kredytowe i rozważającym zmianę pracy.
Dlaczego inflacja potęguje strach przed kredytem hipotecznym?
wysoka inflacja w Polsce skutecznie zniechęca osoby planujące zakup mieszkania na kredyt, zgodnie z najnowszymi analizami Narodowego Banku Polskiego, zainteresowanie kredytami hipotecznymi spada aż o jedną czwartą w okresach rosnących cen, w porównaniu do stabilnych warunków cenowych.
rosnące koszty życia bezpośrednio odbijają się na budżetach domowych, ponieważ utrzymująca się inflacja na poziomie 7-10% oznacza, że przeciętna rodzina wydaje miesięcznie o kilkaset złotych więcej na codzienne potrzeby. W praktyce stanowi to równowartość nawet piątej części raty kredytowej na mieszkanie o wartości 400 000 zł.
inflacja wpływa negatywnie na zdolność kredytową, gdyż banki zaostrzają wymagania kredytowe i wprowadzają dodatkowe zabezpieczenia. Statystyki pokazują, że przy inflacji powyżej 5% możliwości zadłużenia przeciętnego gospodarstwa maleją o kilkanaście procent, co często oddala marzenia o własnym mieszkaniu.
wyższa inflacja zwiększa ryzyko opóźnień w spłacie zobowiązań, co potwierdzają dane Biura Informacji Kredytowej – przy tempie wzrostu cen powyżej 7% liczba kredytów hipotecznych z zaległościami rośnie o kilkanaście procent względem czasów stabilnych finansowo.
sytuacja komplikuje się przez podwyżki stóp procentowych, które mają ograniczać inflację, lecz prowadzą do wzrostu miesięcznych rat kredytowych. każde 2 punkty procentowe podwyżki przekładają się na kilkaset złotych więcej do spłaty co miesiąc, nawet przy 30-letnim kredycie na 500 000 zł.
badania Związku Banków Polskich pokazują, że aż 82% kredytobiorców doświadcza jednocześnie rosnących kosztów życia oraz wyższych rat kredytowych, co skutkuje wzrostem całkowitych obciążeń nawet o jedną trzecią w ciągu roku.
brak stabilności cen negatywnie wpływa na poczucie bezpieczeństwa. Doradcy zalecają rezerwowanie dodatkowego marginesu przy obliczaniu zdolności kredytowej, jednak tak ostrożne podejście deklaruje tylko co czwarta osoba planująca kredyt.
spadek realnej wartości oszczędności na własny wkład również jest problemem – przy inflacji na poziomie 8% odkładane środki tracą realną wartość rok do roku, nawet po uwzględnieniu odsetek, co powoduje, że część kredytobiorców odkłada zakup mieszkania lub decyduje się na wyższy kredyt.
niepewność na rynku finansowym wpływa na nastawienie Polaków, gdyż blisko 80% ankietowanych przyznaje, że drożejące produkty codziennego użytku wywołują niepokój o przyszłość budżetu domowego, co skutecznie zniechęca do podejmowania długoterminowych zobowiązań.
inflacja wpływa także na same ceny nieruchomości, które rosną szybciej niż przeciętne zarobki. Oznacza to konieczność zaciągania wyższych kredytów przy malejących realnie możliwościach spłaty, co często prowadzi do powstawania niebezpiecznej spirali zadłużenia w wielu rodzinach.
Dlaczego wysokie ceny nieruchomości zwiększają obawy przed kredytem?
Ceny nieruchomości w Polsce osiągają rekordowe poziomy, co powoduje rosnącą niechęć do zaciągania kredytów hipotecznych. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują, że w ciągu ostatnich pięciu lat mieszkania w dużych miastach podrożały średnio o 45%, podczas gdy wynagrodzenia wzrosły jedynie o 28%. Ta ogromna dysproporcja sprawia, że kredyt na własne mieszkanie staje się dla wielu rodzin coraz trudniejszy do udźwignięcia.
W największych polskich miastach cena metra kwadratowego przekracza obecnie 12 000 zł, co oznacza, że za 50-metrowe mieszkanie trzeba zapłacić około 600 000 zł. Nawet osoby z oszczędnościami muszą liczyć się z wysokim wkładem własnym - standardowo to około 120 000 zł. Dla młodych ludzi często stanowi to poważną przeszkodę. Według wyliczeń Centrum Analiz Ekonomicznych, trzydziestolatek odkładający 20% swojej pensji musi zbierać fundusze niemal 8 lat, aby uzyskać potrzebną kwotę.
Wysokie ceny bezpośrednio przekładają się na wzrost wielkości zaciąganych kredytów hipotecznych. Przeciętny nowy kredyt wzrósł z 280 000 zł do 380 000 zł w ciągu dwóch lat, co oznacza dodatkowe 100 000 zł. Większa kwota oznacza wyższe raty – przy 30-letnim okresie spłaty i oprocentowaniu na poziomie 7% miesięczne obciążenie wzrasta nawet o 650-700 zł.
Raport Związku Banków Polskich wskazuje, że 46% kredytobiorców przeznacza na ratę ponad 40% swojej miesięcznej pensji. Tak duże obciążenie domowego budżetu utrudnia radzenie sobie z nieprzewidzianymi wydatkami. Eksperci ostrzegają, że przekroczenie progu 35% dochodów na spłatę kredytu może zagrażać stabilności finansowej rodzin.
Wzrost cen mieszkań wpływa też na wskaźnik LTV (relację kwoty kredytu do wartości nieruchomości). Wzrost cen utrudnia utrzymanie bezpiecznego poziomu LTV, przez co banki żądają dodatkowych zabezpieczeń lub ubezpieczeń, co podnosi koszty pożyczki.
Analitycy rynku podkreślają, że zadłużanie się na wysokie kwoty przy niestabilnych stopach procentowych niesie poważne ryzyko – raty mogą w przyszłości wzrosnąć nawet o 35-40% względem pierwotnych obliczeń.
Przed zaciąganiem dużych kredytów ostrzega Komisja Nadzoru Finansowego. Przekroczenie rozsądnej relacji kredytu do dochodów znacznie zwiększa ryzyko problemów ze spłatą, zwłaszcza w przypadku pogorszenia sytuacji gospodarczej. Statystyki pokazują, że każde kolejne 100 000 zł zadłużenia powyżej średniej krajowej zwiększa to ryzyko o 28%.
Kolejnym zagrożeniem są wahania wartości nieruchomości. Gwałtowne wzrosty cen często kończą się korektami – przykładowo w latach 2008–2012 ceny mieszkań spadły o 17%, co spowodowało, że wielu kredytobiorców miało zadłużenie przekraczające wartość ich nieruchomości.
Zjawisko tzw. „kredytowego przesilenia” dotyka przede wszystkim młodych w wieku 25–35 lat. W ich przypadku relacja kredytu do rocznych zarobków wynosi około 5,8, co oznacza, że spłata kapitału bez odsetek zajęłaby niemal 6 lat pracy. Tak wysoki poziom zadłużenia wprowadza niepokój i ogranicza możliwości rozwoju zawodowego oraz finansowego.
Z psychologii finansowej wynika, że opowieści innych osób znacząco oddziałują na decyzje kredytowe młodych ludzi. Instytut Badań Rynku i Opinii Publicznej podaje, że aż 76% osób poniżej 35. roku życia uznaje doświadczenia znajomych i rodziny za jeden z najważniejszych czynników kształtujących podejście do kredytów hipotecznych.
Zjawisko to określane jest mianem "uczenia zastępczego" – obserwowanie skutków cudzych wyborów stanowi dla wielu źródło cennej nauki. Szczególnie mocno zapadają w pamięć trudne doświadczenia, takie jak bankructwa czy kłopoty ze spłatą kredytu, podczas gdy pozytywne przypadki szybko blakną. Psycholodzy zajmujący się ekonomią zauważają, że negatywne historie wpływają na ocenę ryzyka ponad trzykrotnie silniej niż sukcesy.
Media społecznościowe jeszcze wzmacniają ten mechanizm. Z badań Uniwersytetu SWPS wynika, że 64% użytkowników Facebooka w wieku 20-30 lat zetknęło się tam z negatywnymi relacjami dotyczącymi kredytów – szeroko komentowanymi i udostępnianymi dalej. Takie historie łatwiej się rozprzestrzeniają niż pozytywne informacje, prowadząc do zaburzenia realnego obrazu sytuacji.
Dodatkowym źródłem niepokoju pozostaje pamięć o kryzysie z lat 2008-2009 i problemach związanych z kredytami frankowymi. Biuro Informacji Kredytowej oszacowało, że 43% młodych Polaków zna osobiście kogoś, kto poważnie borykał się z kredytem walutowym. Te często nagłaśniane przypadki służyły jako przestroga.
Nie bez znaczenia jest również tzw. „heurystyka dostępności” – ludzie łatwiej przypominają sobie wyjątkowe, dramatyczne wydarzenia, przez co mogą przeceniać ryzyko. W rezultacie młode osoby, słysząc o pojedynczych trudnych historiach, zaczynają traktować je jako typowe, mimo że w rzeczywistości dotyczą raczej niewielkiej grupy.
Do budowania negatywnego obrazu przyczynia się także to, że aż 84% rozmów o kredytach koncentruje się na problemach –
- wysokich kosztach,
- presji,
- ograniczeniach.
Zaledwie 16% porusza kwestie pozytywnych stron, takich jak własne mieszkanie czy gromadzenie majątku.
Strach przed zobowiązaniami bywa przekazywany z pokolenia na pokolenie. Osoby, których rodzice w czasach wysokich stóp procentowych (35-40% na początku lat 90.) zmagały się ze spłatą kredytów, są teraz znacznie bardziej ostrożne. Centrum Analiz Ekonomicznych wskazuje, że dzieci takich rodziców aż o 57% rzadziej decydują się na własny kredyt hipoteczny.
Ten zniekształcony sposób patrzenia wzmacnia efekt potwierdzenia: osoby obawiające się kredytu skupiają się wyłącznie na informacjach, które utwierdzają je w lęku, i pomijają pozytywne przykłady. Specjaliści szacują, że potrzeba aż pięciu pozytywnych historii, by zrównoważyć negatywny wpływ jednej złej.
Warto dodać, że wątki dotyczące problemów kredytowych zazwyczaj są bardzo uproszczone. Często brakuje w nich analizy kontekstu lub informacji o indywidualnych błędach w planowaniu. Tylko 23% takich opowieści zawiera przemyślenia, jak dzięki odpowiednim krokom lub zabezpieczeniom można było uniknąć trudności.
Z kolei osoby, które miały okazję przejść profesjonalne szkolenia kredytowe, są wyraźnie mniej podatne na siłę negatywnych historii – o 41% według doradców finansowych. Świadome podejście pozwala oddzielić emocje od racjonalnej oceny własnych możliwości i sytuacji finansowej.
Jak brak edukacji finansowej wpływa na decyzje kredytowe młodych ludzi?
Według badań Instytutu Finansów Publicznych aż 71% Polaków przed trzydziestym piątym rokiem życia uważa, że ich wiedza w zakresie finansów jest niewystarczająca. Niska świadomość ekonomiczna przekłada się na decyzje dotyczące kredytów, szczególnie przy długoterminowych zobowiązaniach, takich jak hipoteki.
Brak solidnych podstaw ekonomicznych utrudnia ocenę ryzyka związanego z kredytami. Analizy Narodowego Banku Polskiego pokazują, że jedynie co trzecia młoda osoba rozumie różnicę między oprocentowaniem stałym a zmiennym – kluczową umiejętność przy wyborze najlepszej oferty.
Niewłaściwa orientacja w finansach wpływa też na ocenę kosztów kredytu. Dane Komisji Nadzoru Finansowego wskazują, że większość młodych kredytobiorców koncentruje się tylko na wysokości miesięcznej raty, pomijając istotne parametry takie jak:
- rzetelna roczna stopa oprocentowania (RRSO),
- łączna suma odsetek,
- inne ukryte koszty umowy.
W efekcie łatwo wpaść w pułapkę, myśląc, że niska rata oznacza korzystne warunki.
Aż 57% osób przed trzydziestką nie rozumie, jak wahania stóp procentowych wpływają na wysokość rat. Brak tej wiedzy skutkuje nieprzygotowaniem na wzrost kosztów oraz brakiem odpowiednich oszczędności. Tylko 23% młodych dba o finansową rezerwę przed podpisaniem umowy kredytowej.
Jakość pozyskiwanej wiedzy jest kolejnym wyzwaniem. Według Centrum Badań Opinii Społecznej, 81% młodych osób czerpie informacje głównie z mediów społecznościowych i prywatnych rozmów, gdzie często pojawiają się powierzchowne lub błędne porady. Tylko 11% zasięga opinii specjalisty przed podjęciem decyzji.
Nieznajomość praw konsumenta dodatkowo komplikuje sytuację. Dane Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pokazują, że mniej niż co trzeci Polak poniżej 35 lat zna swoje prawa dotyczące:
- wcześniejszej spłaty kredytu,
- odstąpienia od umowy,
- restrukturyzacji zobowiązań.
Pojęcia związane z kredytami często pozostają niejasne dla młodych osób. Na przykład, tylko 42% potrafi sensownie zdefiniować czym jest zdolność kredytowa, co powoduje nierealistyczne oczekiwania i rozczarowania w przypadku odmowy wsparcia ze strony banku.
Brak doświadczenia w długoterminowym planowaniu finansów dodatkowo utrudnia podejmowanie świadomych decyzji. Fundacja Think! zauważa, że niewiele młodych osób myśli o przyszłości w perspektywie kilku dekad i tworzy plany na różne scenariusze. Większość skupia się na bieżących wydatkach, pomijając wagę przemyślanych decyzji przy wieloletnich zobowiązaniach.
Szkolna edukacja ekonomiczna w Polsce jest ograniczona – na finansach przypada zaledwie 240 godzin zajęć, co stanowi około 3% czasu nauki. Dla porównania, w krajach skandynawskich jest to nawet trzykrotnie więcej, co przekłada się na lepsze rozumienie finansów i rzadsze zadłużanie się młodzieży.
Bankowe formalności często wydają się młodym ludziom trudne i zagmatwane. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że 68% osób w wieku 20–35 lat uważa język umów za zbyt skomplikowany, co wzbudza nieufność i zniechęca do zaciągania kredytów.
Trudności w porównywaniu ofert kredytowych to kolejny problem. Mimo szerokiego wyboru, przeciętna młoda osoba potrafi ocenić maksymalnie trzy propozycje i czuje się zagubiona w gąszczu parametrów decydujących o ostatecznych warunkach pożyczki.






